| Powitanie |
|
Dzień dobry
Miło Ciebie widzieć |
| Nowy miot |
Nowy miot: B-12042026
Chcesz być na bieżąco ?
|
| Encyklopedia |
Informacja link w tym kolorze oznacza, że materiał pojawi się wkrótce
|
| Wizytówka |
miejsce na Twoją wizytówkę
(180 x 90) |
miejsce na Twoją wizytówkę
(180 x 90) |
miejsce na Twoją wizytówkę
(180 x 90) |
|
|
| Autor listu: | Joanna |
| Status: | Autoryzowane (29.11.2024) |
Dzień dobry.
Chciałabym sie podzielić z Wami moją historią.
Kiedy byłam dzieckiem, mieliśmy chomika w domu, ale już nie pamiętamiałam dobrze, jak wyglądał, jaki był. Z mężem nie mamy dzieci, więc postanowiliśmy kupić chomcizka, bo taki futrzaczek z pewnością umiliłby nam życie. Kupiliśmy w pobliskim sklepie zoologicznym w Rzeszowie.
Po zakupie, cieszyliśmy się z obecności naszego chomiczka około 6 miesiecy. I wtedy wszystko się zaczęło: chomik zrobił sie słaby, trochę wprawdzie jadł, ale coraz mniej pił wody. Poszliśmy więc z nim do weterynarza, który go pooglądał, podał jakiś zastrzyk na wzmocnienie i powiedział, żeby ją obserwować (wtedy to dowiedzieliśmy się, że to samiczka).
Po dwóch dniach było naprawdę źle, więc znowu wróciliśmy do lekarza, który zasugerował, żeby uśpić KISSĘ (tak ją nazwaliśmy). Nie zgodziliśmy się i powiedzieliśmy, że jak Kissa ma zdechnąć, to u siebie w domu.
Weterynarz coś tam bredził, że to niehumanitarane, bo to znęcanie sie na chomikiem, że to karalne, bo ona nadaje się do uśpienia, ale postawiliśmy na swoim.
Na ... (usunięte ze względu na kryptoreklamę) napisałam, że jestem niczmym tonoący, który brzytwy się chwyta i jesli ktoś może pomoc, niech się odezwie.
Napisała do mnie Kaludia, która kupiła kiedyś chomika u Pana Roberta i zasugerowała, żeby się z Nim skontaktować, że może będzie w stanie pomóc.
Napisałam email'a z prośbą o kontakt, później wymieniliśmy się numerami telefonu i po wysłuchaniu mojej historii, Pan Robert do mnie przyjechał.
Przyjechał, zobaczył chomiczka, szczegółowo mnie o nią wypytał, powiedział, że się odezwie i pojechał. Pomyślałam wtedy: to jakiś żart? Tu umierające stworzenie, a On się odezwie?
I odezwał się na drugi dzień - pamiętam to pytanie: KISSA żyje? Odpowiedziałam, że tak, że jeszcze dycha, ale to już chyba naprawdę będzie jej koniec.
Powiedział wówczas: "No to zaczynamy prawdziwą walkę o chomiczka. Może przegrmy, ale zawalczymy". Powiedział, co mam zrobić i to zrobiłam, bo cóż więcej miałam do stracenia, oprócz tego jednego życia.
W ciąg 4 dni, chomik jak ze sklepu. Odzyskała radość, lepiej jadła, zaczęła pić - to najważniejsze. Cała walka wprawdzie trwała około 2 tygodni, ale była walką wygraną.
Po 3 miesiącach - to samo, więc znowu szybki kontakt z Panem Robertam, który o dziwo zalecił to samo... I znów wyzdrowiała.
Minęło około 8 miesiecy i znów zaczęła mi się nie podabać. Znów mniej piła wody, dziwna jakaś taka była. Więc powtórka z historii... kontakt z Panem Robertam i scenariusz się powtórzył. Pomyślałam, że to przecież takie proste.
Znów minęło około 3 miesięcy, ale tym razem moja Kissa była jakby bardziej nieobecna, nadal reagowała wprawdzie na głos, ale dużo bardziej nie miała siły się podnieść, porównując wcześniejsze sytuacje. Zmieniła też swoje miejsce, w którym spała na inne. I to mnie zdziwiło.
I co? Powtórka z historii. Kontakt, Pan Robert, ale... tym razem było już znacznie inaczej. Chomiczka żyła jeszcze około 3 miesięcy. Tym razem Pan Robert powiedział coś, czego nie zapomnę: "Pozwólmy jej odejść. Ewidentnie jest z miotu, z którym coś jest nie tak. Może być wsobny, a osobniki z takowego miotu rzadko tak długo żyją. Poza tym ona bardzo się męczy. I Wy się męczycie, widzę przecież"
To był naprawdę koniec, więc uśpiliśmy ją.
Wtedy myślałam, że to bardzo niesprawiedliwe, ale kiedy ochłonęłam zdałam sobie sprawę z mężem, że nie tylko Pan Robert przedłużył naszej chomiczce życie o 14 miesięcy, ale właśnie o te 14 miesięcy przedłużył nam wspólne życie z KISSĄ. A była wyjątkowa. Taka nasza. Pieszczoch, urabiany przez te miesiące przeze mnie i męża. Nie mamy dzieci i może dlatego, tak bardzo ją uczłowieczyliśmy.
Za bardzo jednak to bolało i nie zdecydowaliśmy się na zakup kolejnego chomiczka, choć byliśmy kilkukrotnie u Pana Roberta i przyznamy, że jeśli mielibyśmy mieć kiedyś chomika,
to właśnie z Jego hodowli. I żadna siła nas nie przekona do zakupu ze sklepu, czy od kogoś innego. Widzieliśmy, jak Pan Robert o te chomiki dba, cacka się z nimi, karmi, poi, bawi się, mówi do nich, a one znają Jego głos - słuchają Go, naprawdę Go słuchają. Niessamowite przeżycie zobaczyć coś takiego...
Niestety, na razie za bardzo boli, więc nie myślimy o chomiczku, ale pamiętamy o Panu Robercie i jescze raz bardzo dziękujemy. Za wszystko. Naprawdę. Bardzo !!!
 Kissa
Pozdrawiamy, Joanna i Łukasz (Rzeszów)
|
|
|
|
| Pora chomika |

Choć już po północy i księżyc jest w pełni, to głośną zabawą chomik dom wypełni.
|
| Rymowanka |
Piątek często nam nie służy, nawet w pracy czas się dłuży... |
| Rym wymyśliła: Karolina |
|
| Licznik odwiedzin |
wystartował 01.01.2025 r.
13370
Dziękujemy !
|
|